Chrzest Igi

 

 

[ Julie Byrne, Natural blue]

Tak długo nie zamieszczałam nic na blogu, że z dużą obawą podchodziłam do komputera: czy moje wordpressowe umiejętności jeszcze funkcjonują? Czy będę jeszcze potrafiła pokonać blogową materię?

Na razie, pisząc ten tekst jeszcze nie poległam. Jeśli go czytacie, to znaczy, że nawet wyszłam z tego starcia z tarczą 🙂

Zrobiłam sobie listę zaległych reportaży. Zajęła całą kartkę w notesie. Uprzedzam więc, że jeśli nie stracę impetu, to zaleję Was wpisami w ciągu kilku najbliższych tygodni.

Na pierwszy ogień idzie pewna maleńka Osóbka, jej Chrzest stał się okazją do naszego spotkania. Jej rodzice  (przemili ludzie zresztą, 🙂 )  zdecydowali się na wcześniejsze potkanie połączone z uwiecznieniem przygotowań do ceremonii. W domu, oprócz Igi, Oli i Marcina zastałam jeszcze dwóch domowników należących do stworzeń o bardzo indywidualistycznym podejściu do życia (i do zdjęć również).

[Właśnie zerknęłam na datę – w kwietniu minie rok od tego dnia – tyle czasu tutaj nic nie publikowałam!]