Ania i Wilco – sesja narzeczeńska a nawet… przedślubna

 

[Seafret, Oceans]

…tuż przedślubna, można by rzec, gdyby takowe określenie istniało. To były chwile wykradzione dosłownie dzień przed ślubnym szaleństwem. Udało mi się wyrwać Anię i Wilca z hotelu z objęć rodziny i wywieźć na podolsztyńskie łąki. Szczęściem, poza jeziorami, łąkami Olsztyn również może się poszczycić w ilościach znacznych. Ponieważ, z uwagi na moment, nie mogliśmy pojechać nigdzie dalej, udaliśmy się w okolice znanych chyba wszystkim olsztyniakom stajni Kojrysa. Owszem, było to ryzykowne z uwagi na fakt, że często tam pasą się rozmaite zwierzęta – od koni po kozy (mniejszą obawę miałam przed zwierzętami jako takimi niż przed ich… hmmm… pozostałościami na łące, na której mieliśmy się malowniczo przemieszczać i układać). Podjęliśmy jednak ryzyko 🙂

I to był strzał w dziesiątkę. Zwierząt ani pozostałości ich konsumpcji nie znaleźliśmy (poza jeźdźcami pojawiającymi się na kilku ujęciach, ale to raczej w dalszej odległości), natomiast piękne, niskie słońce, spokojne trawy oraz bliskość drzew sprzyjały wytchnieniu oraz ogólnemu odstresowaniu. Dodatkowo na drzewach znalazłam cudne, połyskujące z daleka girlandy. Przy bliższym przyjrzeniu okazały się być, co prawda, wypalonymi petardami, ale darowanemu koniowi… zresztą, uważam, że znakomicie przysłużyły się sesji, wnosząc nieco (przed)weselnego szaleństwa 🙂

Cóż. Standardowo zachęcam do włączenia suwaka z muzyką i zagłębienie się w Ich świat…