Monika, Tomasz i Stefan

[Isbells, Maybe]

Uwielbiam sesje, w których biorą udział dzieci. Po pierwsze, z czystego lenistwa – obecność małego człowieka samorzutnie nadaje bieg wydarzeniom dziejącym się przed aparatem i ja w zasadzie nie muszę wykazywać inicjatywy, poza kontrolą sprzętu i światła :). Po drugie, dzieci wnoszą świeżość, zmuszają  dorosłych będących wraz z nimi do zachowań spontanicznych, swoją nieprzewidywalnością, chcąc – nie chcąc, wywołują naturalność.

Stefan wraz z rodzicami oczekuje na narodziny rodzeństwa. W zasadzie, na razie oczekują głównie rodzice, Stefan bowiem ma na głowie inne, ogromnie ważne rzeczy (czyszczenie dywanu własną śmieciarką, np.), aczkolwiek pokazać, gdzie maluch obecnie się mieści, potrafi, co jest strasznie rozczulające.

Myślę, że będzie z niego świetny Starszy Brat 🙂